Może nie zawsze jesteśmy tego świadomi, ale żyjemy w czasach rewolucji - kolejnej rewolucji informacyjnej.

Pierwszą z nich w dziejach ludzkości było opanowanie mowy i języka, drugą – wynalezienie pisma, trzecią – druku, a czwartą, która obecnie rewolucjonizuje nasze życie jest wynalezienie technologii przekazywania informacji (komputera i Internetu).

Rewolucja, to taki moment w którym stare zostaje zburzone, a powstaje nowe. To taki moment w którym człowiek bardziej niż w innych sytuacjach musi uruchomić swoje zdolności adaptacyjne. Przetrwa tylko wtedy, kiedy przystosuje się do nowej sytuacji w zdrowy dla siebie sposób.

A rewolucja technologiczna nie do końca człowiekowi służy. Już w latach 70., tuż po wynalezieniu komputera Toffler zauważył zagrożenie w postaci „bariery wzrostu”. Tą barierą są ograniczone psychofizyczne możliwości adaptacji człowieka do zmian cywilizacyjnych.

Zanurzeni w informacyjnym smogu

Postęp technologiczny umożliwiający niemal nieograniczoną dostępność informacji, łatwość jej magazynowania i możliwość szybkiego rozprzestrzeniania, powoduje powstawanie tak zwanego „informacyjnego smogu” określanego też jako „szum informacyjny”.

Ilość dostępnych informacji nie przekłada się proporcjonalnie na wzrost ich jakości i dlatego nie ma też wiele wspólnego z przyrostem wiedzy, nie mówiąc już o mądrości. Informacje sprzeczne, niespójne, fragmentaryczne, chaotyczne lub niedokładne paradoksalnie raczej dezinformują zamiast wzbogacać. Następuje inflacja wartości informacji.

Drugi paradoks dotyczy konsekwencji natury psychologicznej. Z jednej strony człowiek potrzebuje wymiany informacji, ponieważ ta wymiana energetyczno-informacyjna, nazwana przez polskiego psychiatrę Antoniego Kępińskiego „metabolizmem informacyjnym”, wpływa na jego zachowanie, działania i codzienne doświadczenie. Z drugiej jednak strony możliwości poznawcze mózgu/umysłu nie pozwalają na przetworzenie informacji w takich ilościach w jakich są one dostępne. Nie różnimy się aż tak bardzo od naszych przodków jeżeli chodzi o funkcje uwagi i pamięci.

Dlatego rewolucja informacyjno-technologiczna, która służy komunikacji i rozwojowi cywilizacji, tworzy jednocześnie problemy natury psychologicznej.

Jakie są konsekwencje „przeładowania informacyjnego”?

Badania pokazują, że korzystanie z Facebook’a jest negatywnie skorelowane z poziomem ogólnego dobrostanu. U młodych kobiet korzystanie z Facebook’a i Instagrama również związane jest z bardziej negatywnym obrazem własnego ciała (Kalyango & Paasch, 2017).

Korzystanie z technologii ogranicza aktywność fizyczną oraz powoduje problemy ze snem, które to czynniki są powodem plagi otyłości. Świecące ekrany stymulują aktywność mózgu, dlatego w USA National Sleep Foundation  rekomenduje, aby nie korzystać z interaktywnych urządzeń elektronicznych przynajmniej godzinę przed snem.

Po przyjeździe w nowe miejsce sprawdzasz czy masz zasięg w telefonie lub czy jest dostępne WIFI? Cierpisz, jeżeli okazuje się, że nie ma? Zjawisko FOMO (fear of missing out) to lęk przed „przegapieniem”, pojawiający się w sytuacji kiedy nie ma dostępu do technologii. Dla niektórych osób takie nagłe odcięcie od technologii może być jeszcze bardziej frustrujące niż skutki jej używania. W skrajny wypadkach może świadczyć o uzależnieniu.

No i wreszcie ilość informacji oraz niemożność ich przetworzenia i zintegrowania z posiadaną już wiedzą powoduje doznania, które określane są mianem stresu informacyjnego. Symptomami tego rodzaju stresu są:

  • pomijanie kluczowych informacji przy podejmowaniu decyzji,
  • coraz mniejsza ilość czasu przeznaczonego na refleksję - dysproporcja między nadmiernym gromadzeniem informacji a niedostatecznym ich przetwarzaniem powoduje zagubienie i poczucie chaosu
  • zmniejszona zdolność do ogólnej koncentracji
  • poczucie utraty kontroli nad otoczeniem.

I znowu paradoksalnie - napięcie i dyskomfort są efektem spadku efektywności komunikacji. Informacje nie mają szansy efektywnie trafić od nadawcy i odbiorcy, bo technologia, która miała tą komunikację ułatwiać, ostatecznie ją zaburza.

Jak sobie radzić z natłokiem informacji i informacyjnym stresem?

Do radzenia sobie ze stresem informacyjnym można podejść tak jak do radzenia sobie ze stresem psychologicznym w ogóle, dzięki trzem strategiom: koncentracji na unikaniu, na emocjach i na zadaniu.

Pojawiający się w odpowiedzi na trend FOMO, kulturowy trend JOMO (joy of missing out) to cieszenie się ucieczką od natłoku informacji i ograniczonym wykorzystywaniem urządzeń mobilnych i mediów społecznościowych.

Przytłacza Cię coś? Odetnij się od tego. Niestety nie sprawia to, że problem zniknie. Trudno jest też funkcjonować w dzisiejszym świecie w oderwaniu od technologii w ogóle. Zamiast przytłoczenia pojawi się problem wykluczenia cyfrowego …

To „oderwanie się” musi być więc świadome. Dobrze wiedzieć z czego, kiedy i po co się rezygnuje. JOMO nie oznacza więc unikania kontaktu z technologią w ogóle ale bardziej wybierania tego co jest przydatne i pomocne.

Kolejna strategia czyli próba obniżenia napięcia, poprawy nastroju czy koncentracja na pozbyciu się negatywnych emocji pomaga niewątpliwie zmniejszyć niekorzystne dla zdrowia konsekwencje stresu. Dzięki tej strategii możesz przez chwilę czy dwie poczuć się lepiej, ale znowu nie oznacza to, że problem zniknie.

Ostatnią ze strategii jest koncentracja na zadaniu, czyli w tym wypadku skupienie uwagi i przyswojenie docierających informacji.

W umyśle człowieka są naturalnie wbudowane pewne mechanizmy zabezpieczające przed przeciążeniem. Takim mechanizmem zabezpieczającym i chroniącym zasoby energetyczne, intelektualne i emocjonalne jest sposób funkcjonowania uwagi, która w sytuacji przeciążenia:

  • zawęża swoje pole (tzw. widzenie tunelowe) – jak informacji jest za dużo, koncentrujemy się na części nie zauważając pozostałych, pozostających na peryferiach naszej percepcji
  • automatyzuje czynności – po prostu pewne rzeczy wykonujemy w sposób niekontrolowany, poza świadomą uwagą
  • zmniejsza objętość informacji – organizując treść, integrując, redukując, upraszczając, syntetyzując

Widać od razu, że te strategie te nie są doskonałe, bo albo prowadzą do tego, że pomijasz część ważnych informacji albo żyjesz na autopilocie albo możesz przekłamywać rzeczywistość poprzez nadmierne uproszczenia. Możesz jednak świadomie, odpowiednio kształtując swoje codzienne nawyki tę uwagę wspomóc.

Zadbaj o swoją uwagę i pamięć

Na przykład decydując w jakich ilościach i z jakich źródeł informacji codziennie będziesz korzystać.

Albo trenując umiejętność selekcji i krytycznej oceny przydatności informacji. Pamiętając, że luźno powiązane fakty nie tworzą jeszcze ani wiedzy ani mądrości. Wiedza ukryta jest w relacjach między informacjami, które nadają im sens i znaczenie.

A także wreszcie pozostawiając sobie chwilę na refleksję i przetworzenie tego co do głowy wpłynęło.

Zasoby uwagi są ograniczone, a pamięć jest twórcza, potrzebuje oceny i kreatywności, żeby przechowywać i udostępniać informacje. Fajnie to określali wieki temu Seneka i Erazm z Rotterdamu (zanim pojawiły się badania psychologiczne na temat konstrukcyjnego charakteru pamięci 😉), mówiąc, że „pamięć jest zarówno pojemnikiem jak i tyglem. Stanowi coś więcej niż sumę tego co zostało zapamiętane. Jest istotą niepowtarzalnego „ja”.”

Zbierając i zapamiętując informacje:

„Powinniśmy naśladować pszczoły i przechowywać oddzielnie, co zebraliśmy z naszych różnych lektur, ponieważ rzeczy konserwowane osobno trzymają się lepiej. Następnie, wykorzystując mądrze wszelkie zasoby naszego przyrodzonego talentu, powinniśmy mieszać różne nektary, których kosztowaliśmy, aby potem stworzyć z nich jedną słodką substancję, które – nawet jeśli jasne jest, skąd się bierze – zdawała się zupełnie inna od tego czym była pierwotnie.”

Seneka

Przejdź na informacyjną dietę

Wspomniany wcześniej Antoni Kępiński porównywał przetwarzanie informacji do metabolizmu energetycznego w organizmie:

Wymiana informacji – podobnie jak energii – jest jednym z warunków życia, decydując także o jego jakości. W cyklu metabolicznym mamy do czynienia z fazą pobierania pokarmu (źródła energii) oraz jego przyswajaniem. a cecha organizmów żywych ma swoją analogię w odniesieniu do przetwarzania informacji. Po cyklu pobierania informacji potrzebny jest czas na ich psychologiczną asymilację – zrozumienie i zintegrowanie z dotychczasową wiedzą jednostki. Niekontrolowany pobór wielu różnorodnych informacji przypomina błąd diety z jego zawsze przykrymi konsekwencjami”.

Stąd informacyjna dieta polegałaby na świadomym decydowaniu co będziesz konsumować, tak aby wspomóc informacyjny metabolizm, dać sobie czas na trawienie (na przykład Kwadrans na Balans) i dzięki temu sprawić, że to co pobierasz Ci służy, karmi, dodaje energii, zamiast ją odbierać i ostatecznie wzbogaca Twoją wiedzę i mądrość oraz pomaga uniknąć, tak elegancko określonych przez Kępińskiego, „przykrych konsekwencji błędu diety” 😊.

Są również inne korzyści. Więcej czasu, mniej pośpiechu, więcej spontaniczności, lepszy kontakt ze swoją wewnętrzną mądrością, intuicją  oraz najbliższym otoczeniem. Ostatecznie lepsza jakość codziennego życia.

Masz już garść informacji, a teraz pora na przekucie ich w praktyczną wiedzę i mądrość 😊.

Pobierz plik pdf aby odnieść to o czym pisałam w tym artykule do własnej sytuacji:

-> określić poziom swojego stresu informacyjnego,

-> zidentyfikować największe źródła stresu oraz

-> przeorganizować swoje codzienne nawyki.

Co znajdziesz w formularzu?

Pytania i praktyczne ćwiczenia, które pomogą Ci zasymilować przeczytane tu informacje i zrobić z nich pożytek 😊.